piątek, 27 lipca 2007

Dzień z dupy...

Tiaa... Dzień z dupy... a wszystko dla tego, ze myślałem inaczej niż by chciała tego moja Ukochana Kitty... :/ Napisała mi o 14:28 że właśnie zasypiała, mieliśmy pomagać jej bratu na instancji w grze world of warcraft, jeżeli Kitty by mogła... Cóż wiem ze teraz pracuje, wcześnie wstaje, więc wydawało mi się ze będzie chciała sobie odpocząć... Nie przeszkadzałem jej juz sms’ami, wyszło na to że zrobiłem źle, teraz Kitty jest na mnie śmiertelnie zła, i dała mi ostatnia szanse... jak mi się wydaje, chce ze mną zerwać jeżeli znowu zrobię coś nie tak... Super, pije sobie teraz wodke, co by moc w ogóle zasnąć... jeżeli ktoś chce wpaść na kielicha lub dwa, to zapraszam ><

3 komentarze:

Laaqueel pisze...

10-15 minut drzemki, gdy mam przerwę. Skoro zasypiałam, znaczy że już nie zasnę.

Widzisz... Żyję krótko, lecz owo życie już wiele mnie nauczyło...

Gdy byłam u Ciebie i wybieraliśmy się na Twoją działkę, przeprowadziliśmy rozmowę o punktualności. Sądziłam, że po tej rozmowie możesz spóźnić się maksymalnie 15 minut.

Anonimowy pisze...

Nie mów za dużo, nie pisz, nie odpisuj, nie tłumacz (także 'się'), nie przepraszaj, na wszystko odpowiadaj krótko i zdawkowo i wszystko to rób z UŚMIECHEM i PEŁNĄ radością. Odnów znajomości, odwiedzaj innych (nowych?) ludzi tak często jak to się da.

Są momenty, gdy nie działają żadne prawa logiki, żadne rozsądne tłumaczenie.

Wtedy trzeba zadziałać alternatywnie.

Koniecznie!
Bo robienie ciągle tego samego kończy się ciągle tym samym.

Laaqueel pisze...

btw. Jest pewna zasada, która zawsze i wszędzie obowiązywała: Jeżeli spotkanie nie zostało odwołane, to znaczy, że się odbędzie.

A co do myślenia... Też już się przekonałam, że jest to szczera prawda: Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli.